Po co PPK? Będzie z tego emerytura?

Gdy jest się młodym, raczej rzadko myśli się emeryturze. Niestety, jak się teraz okazuje, to bardzo złe podejście. Aby uzbierać pieniądze, które pozwolą na godne życie po przejściu w stan spoczynku zawodowego, trzeba zacząć będąc dwudziestolatkiem. Zaraz, zaraz! Ale pracując, już zbieramy pieniądze na emeryturę z ZUS? Ha! Na pewno?

Co z emeryturą?

Według danych, jeszcze dekadę temu na jednego emeryta przypadało pięciu pracujących ludzi, którzy składali się na jego świadczenie z nadzieją, że kolejne pokolenia zrobią to samo dla nich. Niestety, niewielu przewidywało, że tych pokoleń tak szybko zacznie brakować. Obecnie, na jednego emeryta przypada już tylko czworo pracujących, a w przyszłości (całkiem bliskiej!) będzie ich jeszcze mniej. Na emeryturze żyjemy coraz dłużej, wpływy na tel cel są coraz mniejsze i wszystko wskazuje na to, że obecni młodzi ludzie nie mają co liczyć na dostatnią jesień życia. Są nawet obawy, że w będą musieli liczyć tylko na siebie.

PPK ratunkiem przed biedą na emeryturze?

Trzeba zatem zacząć oszczędzać. Już teraz. Raczej nikomu nie trzeba tłumaczyć, że jak trudne jest to zadanie, wymagające samokontroli, konsekwencji i wytrwałości. Szczególnie, gdy cel jest tak odległy. Kto wie, co czeka nas za 25 -30 lat? Najwyraźniej podobnego zdania był rząd proponując wspierany przez państwo program, z którego środki docelowo trafiłyby do nas po ukończeniu 60 roku życia. Mowa tu o PPK, czyli Pracowniczych Planach Kapitałowych. Prace nad nim są już na ukończeniu i są spore szanse, że w 2019 roku plany zaczną obowiązywać. Ci, którzy sądzą, że PPK uchroni ich przed widmem decyzji, czy kupić leki czy chleb, są raczej nadmiernymi optymistami. Odprowadzane środki nie będą raczej tak wielkie, by w przyszłości zastąpić czy nawet wyrównać poziom świadczeń do takiego, który pozwoli na godne życie.

2% tu, 1,5% tam i kapkę od państwa

Według założeń projektu, na PPK będą zrzucać się pracownik, pracodawca i państwo. Ci pierwsi będą dorzucali ze swojego wynagrodzenia netto 2%, kolejne 1,5% dorzuci ich chlebodawca, przy czym w zależności od woli obu stron, stawki mogą być wyższe. Przewidziane są też dopłaty z budżetu – powitalny bonus w wysokości 250 zł oraz coroczna wpłata w wysokości 240 zł. Przy założeniu wynagrodzenia minimalnego (które otrzymuje około 1,5 mln Polaków) te kwoty, po 25 latach dadzą około 44 tysięcy złotych. Trudno zatem mówić o emeryturze z PPK. W rzeczywistości jest to program oszczędzania, który na starość może zapewnić jedynie „zastrzyk gotówki”. Po co zatem taki projekt? Między innymi po to, by nasze oszczędności pomogły budować kapitał inwestycyjny kraju, który jest niezbędny do jego rozwoju.

Prywatne środki, nieobowiązkowy zapis

Część obaw związanych z PPK jest związana z własnością środków, gdyż podobnym rozwiązaniem problemu niskich emerytur miały być OFE. Tym razem ma być jednak inaczej. W ustawie o Pracowniczych Planach Kapitałowych ma się znaleźć zapis o prywatności zebranych środków, możliwości ich wycofania w dowolnym momencie bądź dziedziczenia. Trzeba jednak dodać, że wypłacenie środków przed 60 rokiem życia (poza pewnymi wyjątkami) będzie wiązało się z zapłaceniem 19% podatku od dochodów kapitałowych – nasze oszczędności byłby by bowiem pomnażane przez wyznaczone do tego instytucje finansowe. W projekcie skorzystano również z ciekawego zabiegu zapewniającego wysoki odsetek udziału. Jeśli PPK wejdzie w życie, zostaną do niego z automatu zapisani wszyscy pracujący w wieku od 19 – 55 lat. Ci, którzy nie będą chcieli należeć do programu będą musieli co cztery lata składać odpowiednią deklarację, inaczej po tym okresie ponownie zostaną zapisani. Pozostaje pytanie jak wiele osób będzie o tym pamiętać?

Część zapisów o PPK budzi wątpliwości, jednak już niebawem mogą one stać się naszym udziałem. Warto zatem sprawdzić szczegóły programu na stronie http://pracowniczeplanykapitalowe.org.pl/.

fot. pixabay.com


Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.

*